Logo Teatru Miejskiego w Gdyni

Nagrody Prezydenta Gdyni dla artystów Teatru Miejskiego im. Witolda Gombrowicza z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru.

25 marca, przed premierą „Balladyny” Słowackiego w reżyserii Jacka Bały, Przewodnicząca Rady Miasta Joanna Zielińska z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru wręczyła na scenie Teatru Miejskiego im. Witolda Gombrowicza nagrody Prezydenta Gdyni za wybitne kreacje artystom gdyńskich teatrów. Z Teatru Miejskiego nagrody otrzymali:

Monika Babicka za rolę Johanny Luisy Heiberg w „Z życia glist” Enquista i Candy Starr w „Locie nad kukułczym gniazdem” Wassermana w reżyserii Krzysztofa Babickiego.

Monika Babicka – aktorka o unikatowym temperamencie scenicznym. Od gejzeru entuzjazmu po hipnotyzujące skupienie. Buduje role spontanicznych roześmianych dziewczyn (Candy Starr w „Locie nad kukułczym gniazdem”), ale i dramatycznych, doświadczonych przez życie kobiet (Johanna Luisa Heiberg w „Z życia glist”).

Monika Babicka jako Hanna jest wyciszona, pastelowa, oszczędnymi środkami buduje swoją rolę. Obserwujemy, jak zmienia się od opanowanej damy, poruszającej się dystyngowanie w stylowej sukni, nieco zniecierpliwionej wieczorną wizytą, ale pobłażliwej wobec Andersena - aż do biednej żydowskiej dziewczynki, która kiedyś tańczyła na stole bilardowym w knajpie, ku uciesze podchmielonych panów. Jej Hanna to kobieta spięta gorsetem manier, kiedy jednak gorset poprawności pęka, potrafi dotkliwie ukąsić – Grażyna Antoniewicz, „Dziennik Bałtycki”.
Monika Babicka zbudowała tu postać wielowymiarową i przejmującą – bezlitosną, agresywną i wulgarną, czułą, zrozpaczoną i bezbronną. Jej Johanna Heiberg uruchamia ten świat, rozszczepia go na szereg nieoczywistych, zastanawiających sekwencji, ona wreszcie go zatrzymuje. To jej Johanna uzmysławia nam przedziwne przekleństwo, które warunkowało właściwie całą biografię jej i Andersena. Wewnętrznie sprzeczne, dorosło-dziecięce pragnienie, które Andersen opisał w baśni o Królowej Śniegu. „Cały świat i para łyżew” – u obojga to życzenie pozostało po części zawsze tylko bolesnym fantazmatem - Anna Jazgarska, teatralny.pl.

Piotr Michalski za rolę Patricka Randle’a Mc Murphy’ego w spektaklu „Lot nad kukułczym gniazdem” w reżyserii Krzysztofa Babickiego.

Znakomity aktor o bardzo szerokim wachlarzu możliwości kreacyjnych zmieniających się wraz z wiekiem i doświadczeniem scenicznym. Zaczynał od ról amantów, znakomicie sprawdzał się w komediowych, od pewnego czasu zaś zachwyca w kreacjach dramatycznych (David Chapman w „Żółtej łodzi podwodnej”, Antonio Salieri w „Amadeuszu”, czy ostatnio właśnie Mc Murphy w „Locie…”). Zawłaszcza uwagę publiczności, hipnotyzuje głosem, precyzyjnie buduje świat kreowanych bohaterów.

Aktorską klasę potwierdził także Piotr Michalski z Teatru Miejskiego w Gdyni (jako Salieri w "Amadeuszu" w reżyserii Jacka Bały i Mc Murphy w "Locie nad kukułczym gniazdem" w reżyserii Krzysztofa Babickiego) (…) kreacja Mc Murphyego, jest apoteozą wewnętrznej wolności jako stanu ducha i umysłu, za którą płaci się jednak wysoką cenę - Katarzyna Fryc, „Gazeta Wyborcza Trójmiasto”.
Charyzmatyczny Piotr Michalski jako niepokorny Randle P. Mc Murphy zawładnął sercami i wyobraźnią publiczności. Lekkoduch, wagabunda, świntuszący romantyk, wcielenie tego, co w duszy człowieka nieposkromione, dzikie i czyste, bo podążające niezależnymi traktami własnych wyborów i przekonań. Pojawiając się w szpitalu psychiatrycznym, rozsadza jego skostniałe rutyną struktury od środka. Zasiewa ziarno buntu, stając w obliczu otwartej kolizji z pielęgniarskim reżimem siostry Ratched - Anna Kołodziejska, „Teatralia”.
Grający charyzmatycznego Mc Murphy'ego Piotr Michalski daje swojemu bohaterowi niemal chłopięcą ciekawość świata i dużą wrażliwość wobec losów i położenia ludzi, których spotyka w szpitalu. Skryty często za założonym na głowę kapturem, jest typem pogodnego autsajdera i urodzonego lidera, budzącego sympatię od początku do końca - Łukasz Rudziński, Trojmiasto.pl.

Grzegorz Wolf za rolę Wodza Bromdena w spektaklu „Lot nad kukułczym gniazdem” w reżyserii Krzysztofa Babickiego.

Bez wątpienia jeden z najbardziej charyzmatycznych aktorów naszego teatru. Skupiony i precyzyjny, a przy tym przepełniony młodzieńczą aktorską energią i scenicznym entuzjazmem. Charakterystyczna sylwetka, rozpoznawalny głos, siła i bezwzględność wyrazu. Symboliczną postać milczącego Wodza Bromdena zbudował niezwykle subtelnymi środkami, na skupieniu i wewnętrznym dialogu, tworząc niemal odrębny minispektakl o wyrzuconym poza nawias społeczny i materialny Indianinie.
Milczący i godzący się na zastaną rzeczywistość bohater, do tej pory rozmawiający jedynie w myślach z własnym ojcem, dzięki zaszczepionemu przez Mc Murphy'ego pierwiastkowi wolności, odnajduje w sobie siłę, by pokonać system (symboliczny gest poruszenia ciężkiej maszyny do elektrowstrząsów) i wyrwać się z okowów, własnych bądź wmówionych przez innych, ograniczeń. Tę metanoję Bromdena bardzo przekonująco zobrazował Grzegorz Wolf, od czasu pierwszorzędnego „Seksu, prochów i rock and rolla” nie będący w tak świetnej formie, jeśli chodzi o role pierwszoplanowe – Anna Kołodziejska, Teatralia.
Najlepiej obok Mc Murphy'ego wypada Wódz Bromden Grzegorza Wolfa, zbudowany przez aktora w najdrobniejszych detalach - powłóczy nogami, patrzy nieobecnym wzrokiem, umiejętnie gra zamkniętego we własnym świecie głuchoniemego – zauważa Łukasz Rudziński na trójmiasto.pl.